Na pierwszy rzut oka większość robotów sprzątających robi dokładnie to samo. Jeżdżą po podłodze, zbierają kurz, wracają do stacji i mają aplikację, w której można uruchomić sprzątanie bez wstawania z kanapy. Nic więc dziwnego, że przy porównywaniu modeli pojawia się pytanie: po co właściwie płacić więcej za urządzenie znanej marki?
W przypadku iRobot odpowiedź nie sprowadza się do jednej funkcji czy efektownego parametru. Różnicę lepiej widać wtedy, gdy robot zaczyna pracować regularnie i musi radzić sobie z prawdziwym mieszkaniem, a nie pustą podłogą pokazaną na reklamie.
Dobry robot powinien wiedzieć, dokąd jedzie
Starsze roboty sprzątające często poruszały się w sposób, który z perspektywy domownika wyglądał dość chaotycznie. Urządzenie odbijało się od przeszkód, zmieniało kierunek i po odpowiednio długim czasie miało szansę dotrzeć do większości miejsc.
Nowoczesny robot odkurzający powinien działać znacznie bardziej świadomie.
Wybrane modele iRobot korzystają z nawigacji LiDAR ClearView. Robot mapuje pomieszczenia, rozpoznaje przestrzeń i może poruszać się po niej w uporządkowany sposób. Co ciekawe, system może działać również w ciemności, więc sprzątanie nie musi kończyć się wraz ze zgaszeniem światła.
To może wydawać się technicznym dodatkiem, dopóki robot nie zacznie regularnie sprzątać kilku pomieszczeń. Wtedy sprawna nawigacja ma bardzo praktyczne znaczenie. Mniej przypadkowego krążenia oznacza bardziej przewidywalne sprzątanie.
Nie każdy bałagan wymaga tego samego podejścia
Okruchy pod stołem po śniadaniu to zupełnie inny problem niż kurz na panelach w sypialni czy zaschnięty ślad na podłodze w kuchni.
Dlatego samo stwierdzenie „robot sprząta” mówi niewiele.
Obecna oferta iRobot obejmuje zarówno roboty odkurzające, jak i modele łączące odkurzanie z mopowaniem. W urządzeniach Roomba Combo można dopasować sposób pracy do rodzaju zabrudzeń i powierzchni.
W wybranych modelach dostępna jest również funkcja SmartScrub, która zwiększa intensywność szorowania podczas mopowania. Ma to sens szczególnie w kuchni i jadalni, gdzie problemem nie zawsze jest luźny kurz, który wystarczy po prostu odkurzyć.
Do tego dochodzą szczotki boczne przeznaczone do zbierania zabrudzeń przy krawędziach i w narożnikach. Właśnie takie drobiazgi często decydują o tym, czy po zakończeniu cyklu podłoga faktycznie wygląda na posprzątaną.
Wygoda zaczyna się po zakończeniu sprzątania
Łatwo skupić się na tym, jak robot odkurza, a zapomnieć o mniej przyjemnej części całego procesu: opróżnianiu pojemnika.
Jeśli trzeba robić to niemal po każdym sprzątaniu, część obietnicy o automatyzacji szybko znika.
Niektóre modele iRobot współpracują ze stacjami AutoEmpty, które automatycznie przenoszą zebrany kurz i brud do worka w stacji. W przypadku Roomba 105 Combo producent podaje możliwość gromadzenia zabrudzeń przez okres do 75 dni.
Ciekawym rozwiązaniem jest też system DustCompactor w Roomba 205 Combo. Zamiast przenosić kurz do dużej stacji, robot kompresuje zabrudzenia we własnym pojemniku. Według producenta może w ten sposób gromadzić je nawet przez 60 dni.
Dla kogoś, kto chce po prostu ograniczyć liczbę obowiązków związanych ze sprzątaniem, taka funkcja może być ważniejsza niż kolejna liczba w specyfikacji technicznej.
Aplikacja ma sens tylko wtedy, gdy naprawdę jej używasz
Sterowanie telefonem jest dziś standardem w urządzeniach smart home, ale dobra aplikacja nie powinna służyć wyłącznie jako cyfrowy przycisk „start”.
Roomba Home pozwala między innymi planować sprzątanie, dostosowywać moc ssania i zmieniać sposób pracy robota w zależności od potrzeb. Można więc ustawić intensywniejsze sprzątanie miejsc, przez które domownicy przechodzą najczęściej, albo zaplanować pracę urządzenia na konkretną porę.
I właśnie tutaj widać istotę automatycznego sprzątania. Robot ma wymagać mniej uwagi, a nie zamieniać odkurzanie w kolejną aplikację, którą trzeba ciągle kontrolować.
Czy różnica będzie zauważalna w każdym domu?
Niekoniecznie.
W małym mieszkaniu z prostym układem pomieszczeń podstawowy robot sprzątający może całkowicie wystarczyć. Jeśli urządzenie ma raz na kilka dni zebrać kurz z jednej otwartej przestrzeni, najbardziej zaawansowane funkcje mogą pozostać niewykorzystane.
iRobot staje się ciekawszą opcją wtedy, gdy robot ma być częścią codziennego rytmu domu. Zwierzęta, dzieci, kilka pomieszczeń, różne rodzaje podłóg i częste zabrudzenia sprawiają, że dobra nawigacja, mopowanie, harmonogramy oraz automatyczne opróżnianie zaczynają mieć realną wartość.
Ostatecznie różnica między zwykłym robotem sprzątającym a bardziej rozbudowanym rozwiązaniem nie polega na tym, czy oba potrafią zebrać okruszki z podłogi. Chodzi o to, ile uwagi wymagają, żeby podłoga pozostawała czysta dzień po dniu.
I właśnie ten aspekt warto porównywać przed zakupem, zamiast patrzeć wyłącznie na cenę i moc ssania.













